Społeczne - Fakty Kaliskie

kontrast:
wielkość czcionki:
A- A+
Dzisiaj jest: 27 wrzesień 2021 Godzina:
imieniny: Mirabella, Urban

Wyszukiwarka

Formularz kontaktowy

Skontaktuj się z nami

Top 2

Top 1

Top mały 1

Społeczne

Miesiące przygotowań, miesiące w sali sądowej. Dlaczego sprawy ciągną się tak długo? WIDEO

Intrygi, wyłudzenia, zbrodnie, naukowe rozważania i eksperymenty. Zdarzają się też wątki obyczajowe, a akcja często wykracza poza granice naszego kraju. Brzmi jak przepis na dobry kryminał, w którym pojawia się też romans i dalekie podróże? Nic bardziej mylnego i raczej mało kto chciałby taką lekturę czytać do poduszki, chociaż w aktach sądowych można znaleźć sporo ciekawych tematów. Jednak ich język, a czasami i liczba stron u przeciętnej osoby może wywołać gęsią skórkę. A w ostatnim czasie sędziowie kaliskiego sądu na brak spraw, które liczą dziesiątki, ba… nawet setki tomów narzekać nie mogą, więc siedzą i czytają, czytają, czytają… Bo zanim sprawa trafi na wokandę każdy dotyczący jej dokument musi być dokładnie przestudiowany, a to niestety trwa.

Miesiącami. Trudno się dziwić. Wystarczy zajrzeć do pokoju sędziego Marka Urbaniaka, który do Sądu Okręgowego w Kaliszu został oddelegowany z Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim. I od razu został zawalony aktami. I to dosłownie. System losujący przydzielił mu jedną z najobszerniejszych obecnie spraw rozpatrywanych w Kaliszu. - Sprawa liczy 984 tomy - zdradza. - Samych pokrzywdzonych jest ponad 800 osób, oskarżona ma postawiony jeden zarzut, aczkolwiek jest to tzw. czyn ciągły, więc składa się z wielu zachowań oskarżonej w stosunku do tych wszystkich pokrzywdzonych, których wspominałem.

Jednak to nie jedyna tak obszerna sprawa w Sądzie Okręgowym w Kaliszu. W ostatnim czasie wpłynęło kilka spraw, które są wielotomowe, wielowątkowe - dodaje rzecznik prasowy sądu, sędzia Edyta Janiszewska. - Są skomplikowane pod względem faktycznym i prawnym i to niestety rzutuje na ogólną szybkość postępowania we wszystkich sprawach rozpoznawanych w naszym sądzie. 

Kilka lat temu do Sądu Okręgowego wpłynęła sprawa Andrzeja Gąsiorowskiego, jednego z założycieli spółki Art.-B. Stołecznej prokuraturze zgromadzenie dowodów umożliwiających wysłanie aktu oskarżenia do sądu, zajęło 23 lata. Wtedy w Kaliszu - według osób podejmujących decyzję o przydzieleniu tej sprawy właśnie sędziom z naszego miasta – było mało pracy. Dlatego liczące 310 tomów materiały trafiły nad Prosnę. I wtedy już wzbudziły zainteresowanie mediów obszernością dokumentów WIĘCEJ.  Dla przypomnienia, kiedy już proces ruszył, doszło do przedawnienia sprawy WIĘCEJ.

Teraz raczej nikt by nie pomyślał, że sędziowie pracujący w al. Wolności przychodzą do pracy i nie mają co robić. - Z tych ważniejszych, spektakularnych spraw kolejna liczy 360 tomów i też oczekuje na zapoznanie się przez sędziego i wyznaczenie ewentualnie terminu rozprawy. Kolejna sprawa, która wpłynęła, lekarza ginekologa, liczy około 43 tomów. Inna sprawa skomplikowana - i pod względem prawnym i faktycznym - dotyczy wyłudzeń podatków VAT i około 18 oskarżonych, a liczy około 20 tomów - wylicza sędzia Edyta Janiszewska. - Janków Przygodzki (wybuch gazu w 2013 r.- red.) oczekuje na rozpoznanie. Nie bez znaczenia jest fakt, że w referacie sędziego, któremu ta sprawa została przydzielona pozostają jeszcze inne, m.in. sprawa wagonów z Ostrowa Wielkopolskiego licząca 60 tomów oraz sprawa dotycząca wyłudzeń związanych z dopłatami unijnymi do importu mięsa. To jest około 60 tomów WIĘCEJ. Sędzia w dalszym ciągu prowadzi to postępowanie i w  miarę możliwości wyznacza kolejne sprawy przydzielone do referatu. 

Zeznania świadków, opinie biegłych, często ekspertyzy. Wszystko zależy od kalibru sprawy. Jeden tom to 200 kart, a na nich różnego rodzaju treść. Zanim zostanie wyznaczony termin rozprawy wszystkie trzeba przeczytać. - Z każdym dokumentem trzeba się zapoznać i ewentualnie przygotować tę sprawę tak, by ona mogła być skierowana na rozprawę i by mogły być wykonywane czynności procesowe - mówi o procedurach rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kaliszu. 

 

Wygląda to tak, że sędzia przychodzi do pracy i czyta. W drodze wyjątku może poprosić prezesa sądu, w którym pracuje o pozwolenie na zabranie dokumentów do domu i studiować ich treść we własnych czterech ścianach. Jednak nigdy nie jest tak, że sędzia ma jedną sprawę i najpierw zapoznaje się z dokumentami, a później wyznacza termin rozprawy. Nawet jeśli liczy prawie tysiąc tomów.  - Muszę to dzielić z innymi obowiązkami - dodaje Marek Urbaniak. -  Ale staram się. Jeżeli zajmuję się tą sprawą to staram się już cały dzień poświęcić właśnie jej.

Podobnie inni sędziowie. Dzień na sali sądowej, dzień na studiowaniu akt. Dzień na robieniu notatek. Dzień na analizę. A doba ma tylko 24 godziny, więc pewnych rzeczy przyspieszyć się nie da. - Przygotowanie się do tej sprawy, liczącej prawie tysiąc tomów, zajmie mi, szacuję oczywiście, co najmniej trzy – cztery miesiące - planuje Marek Urbaniak. 

Chociaż to tylko założenia. - O ile sobie dobrze przypominam Janków Przygodzki wpłynął do naszego sądu na koniec roku 2018. Sędzia referent wyznacza dopiero sprawy na wokandy, które wpłynęły do niego na koniec 2017 roku - mówi o kalendarzu wokand Edyta Janiszewska. - To myślę, że w tym roku zostanie wyznaczona chociażby ta jedna konkretna sprawa. 

I tu kolejny czas. Jednak już w sali sądowej. Materiał zgromadzony w trakcie śledztwa to jedno. Do tego przesłuchania świadków – jeśli się zjawią, a często tego unikają, czasami dodatkowe ekspertyzy, by przed wydaniem wyroku nie mieć wątpliwości.

To dla tych, którzy zastanawiają się, dlaczego czasami sprawy ciągną się tak długo.

AW, zdjęcia autor, arch. 

Inside Max P

Inside 2

Kategorie P

3R

4R

Poziomy Bottom

5R

Google Ads