Społeczne - Fakty Kaliskie

kontrast:
wielkość czcionki:
A- A+
Dzisiaj jest: 15 kwiecień 2021 Godzina:
imieniny: Anastazja, Bazyli

Wyszukiwarka

Formularz kontaktowy

Skontaktuj się z nami

Top 2

Top 1

Top mały 1

Top maly 2

Społeczne

Marsz Żołnierzy Wyklętych. Modlitwa, kontrmanifestacja, rzucanie jajami ZDJĘCIA i WIDEO

Ulicami Kalisza po raz 7. przeszedł Marsz Żołnierzy Wyklętych. Kaliscy Patrioci, organizatorzy tego wydarzenia postanowili, by tym razem obyło się bez kontrowersji. I faktycznie, przebieg marszu zdominowały modlitwy, inicjowane przez biskupa Łukasza Buzuna. Nie było też dyskusyjnego banera, ale gdy na drodze pochodu pojawiła się kontrmanifestacja Obywateli RP, niektórym puściły nerwy. W ruch poszły… jaja.

Nie było okrzyków o komunistach ani o śmierci dla wrogów ojczyzny. Na czele marszu nie było też transparentu „Śmierć wrogom ojczyzny”, który zawsze otwierał ten marsz. Była za to modlitwa „Wierzę w Boga” i odmawiany różaniec. Modlitwom przewodniczył biskup pomocniczy Diecezji Kaliskiej Łukasz Buzun. W tłumie było wielu kibiców KKS-u, ale też wiele rodzin, zwykłych kaliszan. Uśmiechniętych,  dumnie mówiących o polskiej historii i żołnierzach, którzy po 1945 roku nie złożyli broni, bo przecież Polska nie odzyskała wolności.  Był tam też kaliszanin, którego ojciec był Żołnierzem Niezłomnym .   Adam Myszatycki w 1948 roku na wezwanie ówczesnych władz PRL sam zgłosił się na komendę milicji, by po wieloletnim, wojennym poświęceniu  złożyć broń. Wierzył, że państwo polskie potraktuje go jak zasłużonego weterana, sprawiedliwie.  Mylił się. Wsadzono go na 3 lata do więzienia. – Ojciec zamknięty był w piwnicznym więzieniu, do kolan brodził w lodowatej wodzie. W więzieniu zachorował na zapalenie płuc. Jak zachorował, to go wypuścili i ojciec zaraz zmarł. Miałem wtedy tylko osiem lat. Państwo komunistyczne go zamęczyło – mówi nam dziś Adam Myszatycki, który nosi imię po swoim ojcu.

Przyszedł uczcić "niezłomnego" ojca

Myszatycki przyszedł dziś uczcić pamięć takich żołnierzy jak jego ojciec, który nikomu nie zawinił, chciał tylko walczyć o prawdziwie wolną Polskę. Dla uczczenia pamięci bohaterów przyszła na marsz zdecydowana większość. Ale nie wszyscy. Bo jeśli ktoś w drodze do ogrójca ojców Jezuitów, gdzie znajduje się miejsce pamięci o polskich bohaterach i ofiarach wojen zabiera ze sobą nie znicze czy kwiaty a jaja…  A pretekstem do awantury była manifestacja Obywateli RP, która ustawiła się na placu Kilińskiego. 

Gdy marsz stanął na wysokości manifestacji ORP, modlitwy przemieniły się w okrzyki grupki uczestników pochodu, w stronę Obywateli ORP posypały się jajka. Nawet liczna obecność policji nie poskromiła agresorów. Obywatele RP zarzucali uczestnikom marszu, że kreują neofaszyzm, wychwalają kontrowersyjne postacie jak Romuald Rajs „Bury”, który jest odpowiedzialny za krwawe pacyfikacje białoruskich wsi w 1946, ale w 1995 roku jego wyrok śmierci, choć dokonany, został symbolicznie unieważniony.

 

 

W trudnej Polskiej historii, zmieszanych ze sobą czynów heroicznych i nikczemnych, dramatycznie trudnych wyborów, każdy znajdzie dla siebie odpowiedni przykład, by dziś okładać nim drugą stronę. Wybiórczo postrzegana historia nie jest nauką na błędach przodków, a najkrótszą drogą do ich powielania.

MS, fot. autor

Inside Max P

Kategorie P

3R

4R

Poziomy Bottom

5R

Google Ads