Aktualności - Fakty Kaliskie

kontrast:
wielkość czcionki:
A- A+
Dzisiaj jest: 21 październik 2021 Godzina:
imieniny: Klemencja, Jakub

Wyszukiwarka

Formularz kontaktowy

Skontaktuj się z nami

Top 1

Top 2

Top mały 1

Aktualności

Awantura na Młynarskiej. Mieszkańcy walczą o dojazd do swoich domów WIDEO

- To jest bezprawie! Jak dojedzie do nas straż pożarna czy pogotowie? – pytają zbulwersowani mieszkańcy domków jednorodzinnych przy ulicy Młynarskiej. Przez ponad 20 lat korzystali z drogi dojazdowej przebiegającej między ich budynkami a obiektem handlowym. Teraz właściciel terenu, na którym znajduje się supermarket, twierdzi że cała droga włącza się w jego działkę – jest zatem jego własnością i mieszkańcy nie mają prawa z niej korzystać. W piątek rano na drodze zaczęto stawiać słupki mające grodzić teren, co wywołało prawdziwą awanturę. 

Droga niezgody

Z jednej strony domy, z drugiej sklep – pomiędzy teren służący mieszkańcom za drogę dojazdową do swoich posesji. Teraz okazuje się, że z tej drogi nie mają prawa korzystać, bo to nie ich własność.  - Nie wiem czy my mamy fruwać, bo wg nowej granicy mamy po metrze czy półtora tylko dojścia do domu. Każdy z nas jest tu po 30 lat i nagle się okazuje, że nie mamy dojścia do domu – mówi Mirosław Krysiak.

W grudniu minionego roku mieszkańcy dostali pisemne powiadomienia o nowym wytyczeniu granicy działki od biura geodezyjnego na zlecenie właściciela gruntu. Informacja mocno ich zaskoczyła. - My byliśmy święcie przekonani, że jest tak, jak było to w planach  w 1993 roku, że 5 metrów od naszych budynków i 5 metrów od Biedronki przebiega wspólna granica. Nasze działki kończą się wraz z murkiem przy schodach naszych domów. Nam miasto zagwarantowało, sprzedając działki, że mamy dojazd do domu, a teraz nagle ma nie być? – pyta zbulwersowany mieszkaniec.

Jak dojedzie do nas straż pożarna czy pogotowie?

Właściciel działki, na którym znajduje się obiekt handlowy, najprawdopodobniej myśli o sprzedaży terenu, skoro postanowił ustalić dokładne jego granice i tak skrupulatnie je zaznaczyć. W piątek rano zaczęto stawiać słupki odgradzające teren, które uniemożliwią korzystanie z drogi dojazdowej. Mieszkańcy wezwali policję, a właściciel działki – ochronę. Funkcjonariusze Komendy nic jednak nie mogli poradzić, bo to skomplikowane kwestie prawne, a spór powinni rozstrzygnąć kompetentne do tego osoby. Specjaliści geodeci muszą sprawdzić, do kogo rzeczywiście należy teren i w jaki sposób zapewnić mieszkańcom bezpieczny dojazd do ich posesji.

 Z terenu mają zniknąć zaparkowane przy posesjach samochody. Na drodze ma ponoć zostać założona blokada … na kluczyk, który znajdowałby się w jednym miejscu. - A jeżeli się zapali któryś dom? Jak straż ugasi pożar? Będę szukał klucza, żeby służby mogły wjechać? To jest bezprawie! – mówił jeden z mieszkańców. – A jak pogotowie do nas dojedzie? Trzeba będzie na rękach kogoś wynosić, by uratować mu życie? – dodał drugi z mieszkańców.